Jak wiecie nie było mnie od poniedziałku (wróciłam dzisiaj o 4 nad ranem), więc wybaczcie mi nie komentowanie waszych blogów, obiecuję z ręką na sercu, że w tygodniu postaram się wszystko nadrobić. Przez te kilka dni ''zwiedzałam'' sobie Wrocław. Powiem Wam szczerze, iż poznałam cudaśną osóbkę, z którą dogaduję się bardzo, bardzo dobrze (to przez charakter), szkoda tylko, że dzieli nas cała Polska, no ale przeżyjemy.. A co takiego robiłam w jednym z wielu miast naszego państwa ?
1. Obserwowałam: co prawda, nie było zbytnio co, ponieważ całe dnie spędzałam z dziewczynami albo w parku, albo na rynku, albo w galeriach.
2. Leniuchowałam: kompletnie nic mi się nie chciało, jak nigdy; zazwyczaj ze mnie taka mała, pracowita dziewczynka, a tutaj leń mnie dopadł i nawet szkicować mnie się nie chciało o.o
3. Rozmawiałam: duuużo rozmawiałam, ale o czym to już Wam nie powiem; powiedzmy, iż sprawy bardziej prywatne...... No dobra. Rozmawiałam o swoim życiu - ależ ono jest ciekawe, mmm..
4. Cykałam zdjęcia: bez tego by się raczej nie obeszło. Mam dla Was kilka ciekawych fociałek, ale to poniżej :)
5. Głaskałam zwierzaczki: byliśmy całą grupą w TARZE; dzień w którym odwiedziliśmy schronisko chyba najbardziej przypadł mi do gustu (nie pomijając wieczornych rozmów z koleżanką, o której wspomniałam gdzieś tam wyżej)..
Więcej raczej nie mam się co rozpisywać.
Aaa, napomknę tylko, że podczas mojego niebycia w domu, Sasha zahaczyła o jakiś drut głową no i ma ranę powierzchowną. Dostała antybiotyki i wszystko ładnie się goi.
-Następny post będzie nieco odbiegał od ,,Pamiętnika Sashy'', gdyż na prośbę bratniej mi duszy napiszę jak łatwo i szybko nauczyć psa podstawowych komend.-
Śliczne zdjęcia!
OdpowiedzUsuńDobrze że rana Sashy się goi :)
W te wakacje również miałam okazję poznać jak wspaniałym miastem jest Wrocek. <3 Wprawdzie ja bardziej postawiłam na gruntowne zwiedzanie owego miasta, a jako, iż miałam na to zaledwie 3 dni... i tak nie odkryłam do końca magii drzemiącej w jego murach. Widzę, że czas tam spędziłaś przemiło - to wspaniale! Przyda się na podładowanie baterii przed wrześniową katorgą. Cieszę się też, że poznałaś kolejne interesujące dusze i jestem pewna, że mimo dzielących Was długości nie będziecie mieć problemu w utrzymaniu kontaktu ze sobą. ^^
OdpowiedzUsuńAj, biedna Sasha. Od razu przypomina mi się Flopka, gdy również miała podobny wypadek. Dobrze jednak, że ranka jest już zaleczona i sunia biega sobie radośnie po ogródku. :)
Miło, że powróciłaś, czekamy na kolejne posty! <3
E&F.
Śliczne zdjęcia, szkoda że Sascha ma ranę ..
OdpowiedzUsuńAle na pewno się zagoi ;)
Czekam na kolejnego posta no i pozdrawiam!
rana sie szybciutko wygoi ;)
OdpowiedzUsuńKoniszcza <3 To razem z psami me ukochane zwierzaki :D A Sasha z pewnością szybko się wylkeczy :)
OdpowiedzUsuńBardzo ładne zdjęcia ;)
OdpowiedzUsuńWyjazd do Wrocławia zapewne udany.Dobrze, że rana Saschy się goi :)
Czekam na następną notkę.
Pozdrawiam
Karolina i Lola
Piękne zdjęcia :). Dobrze, że Sashce nic poważniejszego się nie stało. Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuńmiło popatrzeć na takich pięknych modeli! Lubię patrzeć na konie, może kiedyśnauczę się w końcu jeździć:)
OdpowiedzUsuńDo wesela się zagoi :).
OdpowiedzUsuńFajnie musiało być we Wrocławiu, widać.
Przynajmniej cieszymy się że rana nie jest niebezpieczna.
Czkamy na post o prostych komendach.
B&S
Wroclaw ci sie wiec spodobal? O wlasnie, a to spotkanie blogerow sie udalo??
OdpowiedzUsuńUwielbiam Wrocław! Chciałabym tam kiedyś jeszcze wpaść... Najlepiej na zawody frisbee oczywiście <3 Miałaś super wyjazd :) Fajnie, że wpadłyście do Tary...
OdpowiedzUsuńFoty bardzo mi się podobają! Ach, te wrocławskie krasnoludki :D
Dużo zdrowia dla Sashy! :>